19:29

Zabierz książkę na wakacje... inną niż zwykle!

Sezon wakacyjny w pełni, choć pogoda nieco mniej letnia. Osoby, które nie lubią wysokich temperatur mają powody do radości – tak, mówię o sobie. Lato to świetny okres, aby podjąć różne wyzwania. Dla mnie wakacje od wielu lat stoją pod znakiem języków obcych. To właśnie w tym okresie rozpoczęłam swoją przygodę z językiem hiszpańskim. Nie ma znaczenia jakiego języka się uczysz, liczy się to jaki jest tego efekt końcowy. Praktykowanie języka podczas wakacyjnych wypraw jest wskazane. A gdyby tak wskoczyć poziom wyżej?


Skoro mamy wakacje, możemy nadrabiać czytelnicze zaległości. Moja lista książek, które cierpliwie czekają na swoją kolej niebezpiecznie się wydłuża (głównie poprzez promocje w Biedronce – książki w cenie 24,99 to prawdziwy rarytas). A gdyby jedną z tych książek wymienić na jej obcojęzyczny odpowiednik?

Latami uczymy się różnych języków, aby następnie wykorzystać je w praktyce. Wakacyjne wycieczki to tylko jedna z możliwości. Nie ma znaczenia w jakim języku mówisz: angielskim, niemieckim, francuskim, włoskim, hiszpańskim czy jakimkolwiek innym. Jeśli masz świadomość, że coś potrafisz i jesteś molem książkowym, chęć czytania w oryginale to tylko kwestia czasu.

W minione wakacje odważyłam się na tak znaczący krok. Po latach nauki angielskiego stwierdziłam, że teraz albo nigdy! Nadarzyła się okazja i do mojej biblioteczki wpadło kilka książek prosto z USA. W końcu jeśli nie dam rady to zawsze mogę przerwać, prawda? Początkowo zakładałam, że jeśli dam radę dziennie przebrnąć przez 20 stron, uznam to za sukces. Udało mi się znacznie więcej, gdyż w ciągu trzech dni „łyknęłam” całość. 

Jeśli zastanawiasz się czy podjąć próbę, poniżej zostawiam kilka rad:

1. Nie od razu Rzym zbudowano. Jeśli czujesz, że dana książka jest dla Ciebie zbyt trudna, to wróć do niej za jakiś czas. Fakt, że udało mi się przeczytać tak szybko nie oznacza, że była napisana trudnym językiem. Powieść obyczajowa zwyczajnie nie jest zbyt skomplikowana, kryminał może już takim się okazać. I nie traktuj tego jako osobistą porażkę. Na wszystko będzie czas!

2. Słowniczku! Przyjacielu! Słownik bywa przydatny, to prawda, lecz nie stosuj go przy każdym nieznanym słowie/ zdaniu/ wyrażeniu. Wiele można wywnioskować z kontekstu. Jeśli jakieś słówko powtarza się przez dłuższy czas, warto je sprawdzić, bo zapewne bywa istotne. Ale nie korzystajmy z niego cały czas, gdyż jaka ma być przyjemność z czytania, przerywając je notorycznie? Zapewniam, że niewielka. 

3. Mniej a skuteczniej. Czytanie w języku obcym to początkowo coś zupełnie innego niż lektura w ojczystym języku. Nasz mózg jest przyzwyczajony do zupełnie innego tekstu. Często zdarza się, że zagraniczne wydania charakteryzują się nieco innym układem. Przykładowo w Polsce dialogi w tekście są wyodrębnione od myślnika a w wydaniu amerykańskim (niestety nie mam dostępu do wydań brytyjskich) znakiem cudzysłowu. Nie ma jednak czego się obawiać, po kilku stronach już dobrze wiadomo z czym mamy do czynienia. Takie czytanie wymaga od nas większej koncentracji, aby nie zgubić się w tekście.  

4. Traktuj czytanie jako przyjemność i nie czyń tego wbrew sobie. Próbować zawsze warto, choć niektórzy mogą uznać, że to zupełnie nie dla nich. Nie ma w tym absolutnie nic złego. Jeśli nie spróbujesz to się nie przekonasz.  

I jak? Podejmujesz wyzwanie? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Panna Martha , Blogger